emmanuel

Konferencje

KONFERENCJE 2017 ROK

Konferencja wygłoszona w dniu 11.05.2017r.
 Adoracja
2096 ( KKK)            Adoracja jest pierwszym aktem cnoty religijności. Adorować Boga oznacza uznać Go za Boga, za Stwórcę i Zbawiciela, za Pana i Mistrza wszystkiego co istnieje, za nieskończoną i miłosierną Miłość. „Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz” (Łk 4, 8) mówi Jezus, powołując się na Księgę Powtórzonego Prawa (Pwt 6, 13).
2097(KKK)            Adorować Boga oznacza z szacunkiem i całkowitą uległością uznać „nicość stworzenia”, które istnieje jedynie dzięki Bogu. Adorować Boga oznacza wychwalać Go, wielbić i uniżać samego siebie – podobnie jak Maryja w „Magnificat” – wyznając z wdzięcznością, że On uczynił wielkie rzeczy i że święte jest Jego imię.
Jak Adorować Najświętszy Sakrament ? Adoracja Najświętszego Sakramentu powinna być rozrzutnością i stratą czasu dla Jezusa. Tak zupełnie, konsekwentnie do końca, stracić czas bez żadnych czytań, litanii czy innych modlitw. Cytując O. Augustyna Pelanowskiego najtrudniejsze w adoracji jest nic nie robić . Adoracja, w której nic się nie robi, nic się nie mówi, nie śpiewa i podczas której pozornie nic się nie dzieje. Bezsensowna w oczach świata i naszego rozumu- strata czasu dla Jezusa.
Poświęcić czas i złożyć go u stóp Jezusa Chrystusa – jako nasz dar serca.
Nic nie robić – tylko trwać w milczeniu.
Milczenie przed Bogiem w pragnieniach i słowach jest najbardziej potrzebne do postępu duchowego.
Milczenie jest mieczem w walce duchowej. Nie dojdzie do świętości dusza gadatliwa.
Ten miecz milczenia obetnie wszystko. co by się do duszy przyczepić chciało. Dz.477
Jeśli prawdziwie i szczerze pragniemy doświadczyć spotkania z Panem Jezusem w Najświętszym Sakramencie – zostawmy przyzwyczajenia i nawyki oraz wszystko co zbędne na inny czas i miejsce. Przyjdźmy pokorni i wyciszeni, świadomi swej grzeszności i ułomności.
Wyznanie wielkości Boga i zachwyt Nim to dominująca powinność w modlitwie Uwielbienia i Adoracji, wymagająca kontemplacji w absolutnej Świętej Ciszy i skupieniu.
Adoracja jest więc modlitwą uniżenia człowieka w Świętej Ciszy przed Bogiem.
To On Jezus Chrystus jest Panem tego spotkania nie my.
Dziękujmy Panu Jezusowi przez Matkę Bożą za to spotkanie.
Szanujmy to, co On pragnie nam dać w tej szczególnej godzinie, oddajmy się Panu Jezusowi i pozwólmy mu działać w naszych sercach.
Konferencja wygłoszona w dniu 30.03.2017r.
Bóg nie zawsze wybiera tych ludzi, których byśmy się spodziewali, ponieważ w dziełach Bożych nie chodzi o ludzką siłę, lecz o mądrość Bożą. Istotą działania chrześcijańskiego przywódcy nie jest samo działanie, ale prowadzenie innych do Boga. To przywództwo ze swej natury jest pasterzowaniem – najważniejszym zadaniem lidera osób odpowiedzialnych jest doprowadzenie ludzi tam, gdzie chce Bóg.  Namaszczenie to jednak dopiero początek. W przywództwie wzrastamy latami – przypomnij sobie historię Józefa ze Starego Testamentu (Rdz 37-46).
Jakkolwiek przywództwo jest darem, wiele trzeba się jednak w trakcie nauczyć. Dotyczy to tak samo lidera, animatorów oraz osób odpowiedzialnych za poszczególne diakonie.
Pojęcie „diakonia” w języku greckim oznacza służbę, posługiwanie (gr. διάκονος diákonos ‘sługa’). W Kościele wiąże się ona z nieodpłatnym pełnieniem różnorodnych posług, które mają na celu budowanie wspólnoty. Służba taka jest wyrazem świadomości  i odpowiedzialności chrześcijanina za sprawy Kościoła i świata. Formy diakonii mogą być bardzo różnorodne, w zależności od dostrzeganych potrzeb lokalnej wspólnoty i jej charyzmatów. W Piśmie Świętym – w Nowym Testamencie termin diakonia występuje 34 razy zarówno w znaczeniu posługi przy stole, jak też na oznaczenie wszelkiej posługi poprzez różne formy miłości bliźniego. Zadanie, które czyni chrześcijanina sługą, opiera się na przykładzie Chrystusa, który przyjął „postać sługi” (Flp 2, 6) i przyszedł po to, by służyć (Łk 22, 26). Każda diakonia służy „budowaniem Ciała Chrystusowego” (Ef 4, 12).
DIAKONIA MODLITWY WSTAWIENNICZEJ –  Wstawiać się za kimś oznacza „ujmować się za kimś”. Posługa modlitwy wstawienniczej jest formą „ujmowania się za kimś” przed Bogiem, jest orędowaniem braci i sióstr za kimś, za osobą, która nie jest w stanie udźwignąć swojego osobistego ciężaru. W Biblii znajdziemy wiele przykładów takiej modlitwy. Pierwszy pochodzi z Księgi Wyjścia (Wj 17, 8-13), kiedy to Mojżesz modlił się za walczący lud Izraela. Kiedy jego ręce były uniesione, Izrael wygrywał, gdy Mojżesz słabł i opuszczał ręce, natychmiast przewagę zdobywał przeciwnik. Po pewnym czasie stało się jasne, że nie da rady trzymać rąk w górze bez przerwy. Tu z pomocą przyszli Aaron i Chur, którzy podtrzymywali jego ręce, kiedy słabły. To do nich często porównywane są osoby posługujące modlitwą wstawienniczą – symbolizują bowiem pomoc w sytuacji, kiedy brak już sił, by modlić się  samemu.
Drugim fragmentem z Biblii, na który zwykliśmy się powoływać, jest uzdrowienie paralityka. Jezus uzdrowił go ze względu na wiarę nie jego samego, lecz jego przyjaciół. (Mt 9, 1-8, Mk 2, 1-12, Łk 5, 17-26). Sytuacja ta pokazuje, że kiedy czujemy, że nie mamy już wiary w to, że moc Boga może objawić się w naszym życiu, należy prosić o wstawiennictwo innych.
Posługa ta jest zgodna z nauką Kościoła Katolickiego zawartą w Katechizmie. Czytamy tam, że Wstawiennictwo jest modlitwą prośby, która bardzo przybliża nas do modlitwy Jezusa. On jest bowiem jedynym wstawiającym się u Ojca za wszystkich ludzi, a w szczególności za grzeszników. I dalej: W czasie Kościoła wstawiennictwo chrześcijańskie uczestniczy we wstawiennictwie Chrystusa: jest wyrazem komunii świętych (KKK 2634-2636).
Modlitwa wstawiennicza jest modlitwą o łaskę przezwyciężenia grzechu lub jego skutków, uzdrowienie zranień i wspomnień, umocnienie w słabości. Ma pomóc w otwarciu się na działanie Bożego przebaczenia i Jego miłość. Jest kilka istotnych elementów, o których należy pamiętać, planując przyjście na  modlitwę wstawienniczą.
Po pierwsze: należy być w stanie łaski uświęcającej, czyli być po spowiedzi św. i móc przystępować do Komunii św. W stanie grzechu ciężkiego jesteśmy oddaleni od  Boga i niezdolni do przyjęcia Jego darów. Spowiedź św. jest pierwszym konkretnym krokiem ku Panu. Po drugie: posługujący modlą się za osobę, która przychodzi osobiście, a nie za osoby trzecie.
Trzeba pamiętać, że modlitwa wstawiennicza nie zastąpi sakramentów, ale stanowi pomoc w duchowych zmaganiach.  Dlatego, kiedy jak Mojżesz modlisz się w jakiejś sprawie tak długo, że niemal omdlewasz i wiesz, że nie dasz rady dalej robić tego sam – możesz przyjść do nas. Kiedy Twoje problemy Cię przygniatają i wiesz, że bez czyjejś pomocy nie zrobisz ani kroku, albo czujesz, że znalazłeś się „pod ścianą” – zapraszamy. Nasza posługa polega na szczerej, bratniej modlitwie za Ciebie i miejsce, które boli. Opieramy się w wierze na obietnicy, którą zostawił nam Jezus: „Jeśli dwóch z was na ziemi zgodnie o coś prosić będzie, to wszystko otrzymają od mojego Ojca, który jest w  niebie” (Mt 18, 19-20).
Diakonia modlitwy wstawienniczej posługuje w poniedziałek po adoracji Najświętszego Sakramentu i w trakcie Wieczorów Uwielbienia. 
DIAKONIA PROROCKA  –  …Jak bowiem w jednym ciele mamy wiele członków, a nie wszystkie członki spełniają tę samą czynność – podobnie wszyscy razem tworzymy jedno ciało w Chrystusie, a każdy z osobna jesteśmy nawzajem dla siebie członkami. Mamy zaś według udzielonej nam łaski różne dary: bądź dar proroctwa – [do stosowania] zgodnie z wiarą;…. (Rz 12, 4 n) Starajcie się posiąść miłość, troszczcie się o dary duchowe, szczególnie zaś o dar proroctwa!
Czym jest proroctwo?
Charyzmat proroctwa jest jednym z darów Duch Świętego; Ten zaś, kto prorokuje, mówi ku zbudowaniu ludzi, ku ich pokrzepieniu i pociesze; ( 1 Kor 14, 1n). Dar proroctwa to swego rodzaju przesłanie z nieba – dar, dzięki któremu Bóg przemawiając przez konkretną osobę, kieruje swoje słowo do konkretnych osób lub całej zgromadzonej wspólnoty. W tak rozumianym proroctwie nie chodzi jednak o przepowiadanie przyszłości. Choć może się i tak zdarzyć. Proroctwo nie jest też jakąś nową formą objawienia. Wręcz przeciwnie: zarówno prorokujący jak i przesłanie pozostają całkowicie w służbie aktualnego nauczania Kościoła, opartego na Piśmie Świętym i Tradycji.
Można więc powiedzieć, że proroctwo ma za zadanie przede wszystkim aktualizować Boże Objawienie w konkretnych momentach życia poszczególnych osób i wspólnot. Właśnie dlatego, kiedy proroctwo jest głoszone w zgromadzeniu wiernych, posiada wielki wpływ na sposób prowadzenia ludzi do Boga jak i na samo indywidualne doświadczenie wiary – na pogłębienie i obudzenie żywej świadomości bliskiej i miłującej obecności Ducha Świętego.
Celem i zadaniem diakonii prorockiej jest szczególnie przyjmowanie,  odczytywanie, rozeznawanie i ogłaszanie Słowa Bożego, czyli proroctw na spotkaniach modlitewnych Wspólnoty, (a także w innych sytuacjach np. na modlitwie wstawienniczej) wskazanych przez Pana.
Natomiast na spotkaniach formacyjnych diakonii uczymy się jak wzrastać w posłudze i posługiwać się  charyzmatem proroctwa. Staramy się  poszukiwać  Bożego Słowa i Jego Woli, a więc tego, do czego wzywa  Pan poszczególne osoby, diakonię lub całą Wspólnotę. Prorocy niech przemawiają po dwóch albo po trzech, a inni niech to roztrząsają!
Zadania członków diakonii prorockiej: osoby będące w diakonii prorockiej muszą trwać przy Panu Bogu, modlić się codziennie, czytać Pismo Święte i wsłuchiwać się w słowo Boga skierowane do niego na dany czas. Aktywnie poszukiwać woli Pana. Często jednak w miarę swoich możliwości i obowiązków uczestniczyć w Adoracji Najświętszego Sakramentu oraz we Mszy Świętej. Prosić Boga o prowadzenie i kierowanie, prosić o zachętę. Modlić się, aby Bóg działał przez niego. Prorok powinien modlić się za siebie i innych. Prorok nie powinien bez ważnych przyczyn opuszczać spotkań wspólnotowych; korzysta z posługi stałego spowiednika lub kierownika duchowego.
Prorok jest posłuszny Kościołowi. We Wspólnocie posłuszeństwo realizuje się wobec pasterza i osoby odpowiedzialnej za diakonię prorocką. Obowiązkiem każdego członka diakonii prorockiej jest przekazywanie proroctw osobie odpowiedzialnej.
Proroctwo jest wypowiadane na spotkaniu Wspólnoty. Jest ono dla Wspólnoty lub dla osoby, która prosiła o modlitwę, np. wstawienniczą. Jeśli ktoś nie prosił o modlitwę, prorok nie przekazuje proroctwa, nawet wtedy, gdy mu się wydaje, że je otrzymał.
Osoba prorokująca powinna dbać o swój dar, rozwijać go i pielęgnować, przyjmować i głosić Słowo Boga. Dar będzie wzrastał tylko wtedy, gdy prorok będzie nim służył innym. Dlatego każda osoba obecna na spotkaniu Wspólnoty (nie tylko z diakonii prorockiej) powinna być otwarta się na działanie Ducha Świętego.
Kto może być w diakonii prorockiej?
Posługiwanie charyzmatem proroctwa nie jest łatwe, wymaga determinacji ,odwagi i łamania stereotypów w sobie. Należy pamiętać że jesteśmy narzędziem w ręku Boga ,  który wzywa nas do wypowiedzenia SŁOWA, które Pan chce wypowiedzieć przez ciebie, tak jak potrafisz i czujesz bez upiększeń i frazesów. Jeśli prorok ma mówić w imię Boga, to wcześniej musi się całkowicie poddać Jego woli, nasłuchując głosu Boga. Bóg nie posługuje się człowiekiem jak nagraną płytą, ale korzysta z jego wszystkich zasobów: uczuć, woli, rozumu, ust, stylu bycia i  języka  – aby przez nie przemawiać do obecnych. Dlatego w dar ten wrastamy stopniowo, po głębokim i osobistym zawierzeniu się. Ponadto każdy charyzmat – a zawłaszcza proroctwa – wymaga potwierdzenia i rozeznania przez osoby do tego powołane, bez ich akceptacji nie można nim posługiwać.
W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was. Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie! (1 Tes 5,18-20)             
DIAKONIA MODLITWY OSŁONOWEJ  –  Modlitwa osłonowa jest wstawiennictwem do Boga, aby ochronił nas jako wspólnotę, nasze dzieła i dobra od szkodliwego działania szatana. Jest to cicha posługa modlitewna prowadzona przez Ducha Świętego. Siła modlitwy jest bardzo wielka, gdy modli się jednocześnie wiele osób. Jakie zadania realizuje ?
Indywidualna modlitwa za wspólnotę w jej potrzebach i w intencji konkretnych spraw osób ze wspólnoty:
Intencje stałe – za duszpasterza, lidera, animatorów, członków wspólnoty, naszych spotkań modlitewnych,o  jedność we wspólnocie – w tych intencjach modlimy się niezależnie od okoliczności i czasu.
Intencje czasowe – związane są z bieżącymi wydarzeniami Wspólnoty (msze z modlitwą o uzdrowienie, rekolekcje, seminarium, inne wydarzenia) . W zależności od potrzeby osoby te modlą się w kościele bądź w domu.    
DIAKONIA INFORMACYJNA  –  Czym się zajmuje?
Szeroko rozumianą komunikacją wewnątrz wspólnoty oraz poza nią. Dba o to, aby podejmowane inicjatywy ewangelizacyjne były zauważane przez jak największą grupę ludzi, a co za tym idzie, aby Ewangelia rozprzestrzeniała się jak najdalej.  Jakie zadania realizuje ?
-Projektowanie i drukowanie plakatów, ulotek.
-Stworzenie i utrzymywanie strony internetowej.
  • Przekazywanie informacji o ważnych wydarzeniach dotyczących Wspólnoty.
  • Kontakt z innymi wspólnotami działającymi w parafii.
  • Zbieranie i zarządzanie danymi członków wspólnoty.
  • Komunikacja mailowa.
  • Zamieszczanie ogłoszeń wspólnotowych na stronie parafii.
  • Fotografia / filmy z wydarzeń wspólnotowych.
  • Administrowanie kontem na Facebook.
  • Kronika wspólnoty.
  • Pokazy filmów.
  • Obsługa multimedialna wydarzeń wspólnotowych.
DIAKONIA GOSPODARCZA  –  Do zadań członków diakonii gospodarczej należy:
  • przygotowanie sali lub innych pomieszczenia na czwartkowe spotkania modlitewne,
  • przygotowywanie agape i ich obsługa,
  • dopilnowanie porządku w czasie trwania rekolekcji i innych spotkań,
  • prenumerowanie pism formacyjnych – Szum Z Nieba (Zeszyty Odnowy w Duchu Świętym dla członków wspólnoty,)
  • prowadzenie biblioteczki wspólnotowej, ( zamiar do wykonania )
  • zakupy okolicznościowe w związku z różnymi wydarzeniami we wspólnocie.
DIAKONIA MUZYCZNA  – Śpiewem i graniem na instrumentach prowadzi modlitwę Uwielbienia Pana na spotkaniach modlitewnych, Mszy Świętej oraz podczas wszystkich spotkań i wydarzeń wspólnoty. Jest to grupa ludzi, której podczas wspólnej modlitwy -w miarę jak jest otwierana na działanie Ducha Świętego- Bóg daje się poznać, odrywa rąbek Tajemnicy Swojej Istoty. Zadaniem tej grupy jest pozwolić Bogu na to działanie i pomóc wejść innym w modlitwę Uwielbienia. Służyć Bogu tym darem z radością ale i pokorą. Ojciec Robert Faricy w poznaniu dla grup muzycznych powiedział : Pan wezwał Was, abyście nie występowali, ale byście służyli. Wy macie prowadzić Mój lud, aby mi śpiewał, służycie mi wtedy, kiedy ludzie Mnie uwielbiają.
Podsumowanie
Naszym zadaniem we wspólnocie jest wykonywanie tego, do czego nas powołuje Pan. Bóg obdarował nas różnorakimi darami, każdy z nas otrzymał jakiś talent i te talenty mamy wykorzystywać. Wiem, że mamy pokusy porównywania się do innych, chcemy jak inni widzieć obrazy, słyszeć głos Boga czy modlić się językami. Ale Pan nas zachęca do tego, abyśmy spojrzeli wewnątrz siebie i przyjrzeli się sobie jakby z pewnej odległości. W tym momencie przypomnę pytanie O. Pawła z rekolekcji w Kodniu ” zastanów się, czy widzisz siebie tak, jak Bóg widzi ciebie ? Przyjrzyjmy się sobie i naszym talentom, nie temu kim chcielibyśmy być, ale temu jacy jesteśmy. Czy na pewno nie zakopaliśmy żadnego talentu? Wydobądźmy z ukrycia to,  co mamy zakopane i zacznijmy te talenty w sobie rozwijać i posługiwać nimi na rzecz wspólnoty, a wtedy powiemy, że Pan przemówił do mnie, ja usłyszałem i wypełniłem Jego wolę. Jest taka modlitwa do Ducha Świętego, gdzie mówimy : Powiedz mi co mam czynić i pomóż mi to wykonać. Jeżeli będziemy zapraszali Ducha Świętego do codziennych naszych obowiązków, to właśnie On pomoże nam je wykonać.
Jeżeli w tym zwykłym szarym posługiwaniu dla innych we Wspólnocie zrozumiemy, że to robimy w odpowiedzi na wołanie Pana, to Bóg nam wynagrodzi tysiąckrotnie i pomnoży nasze talenty, oraz zacznie nas powoływać do coraz to nowej posługi. Będzie nas czynił doskonałymi narzędziami w swoim ręku. Nauczy nas wypełniać Jego wolę.
Konferencja wygłoszona w dniu 2.03.2017r.

CZYM JEST WSPÓLNOTA?

Jesteśmy we wspólnocie, w konkretnym miejscu i czasie, co oznacza, że tę  wspólnotę wybrał dla nas Bóg, abyśmy mogli w niej wzrastać duchowo. Przychodzimy do wspólnoty po to, by spotkać Jezusa, rozpoznać Go i coraz lepiej poznawać – Jego, Pana naszego i Zbawiciela. Jest to możliwe tylko w Duchu św., dlatego na początku prosimy, aby oświecił nasze umysły i serca. Ogromnie ważny we wspólnocie jest nasz związek z Bogiem. Oddawanie czci Bogu i modlitwa otwiera nas na ten bliski związek. Wspólna modlitwa i uwielbienie tworzą naszą wspólnotę. Zbierając się w imię Jezusa, jesteśmy Kościołem. Jesteśmy wezwani do wspólnej modlitwy. Dlatego nie modlimy się w milczeniu, ale jest to czas, kiedy przez naszą modlitwę tworzymy wspólnotę. Istotę życia wspólnotowego można streścić w następujący sposób:  nie żyjemy dla wspólnoty ani we wspólnocie, ale ze wspólnotą. Wspólnotę tworzą osoby bardzo zróżnicowane, każda ma swoją jedyną drogę we wzrastaniu w relacji do Chrystusa. Jesteśmy miejscem, gdzie każdy może własnym tempem podążać za Jezusem – wspólnota ma w tym pomagać a nie przeszkadzać. Wspólnota nie jest fotokopiarką. Podstawową jej wartością jest różnorodność. Tam, gdzie są żywi ludzie, oryginalne osoby, zawsze będzie napięcie i kontrast. Jeżeli wszyscy bylibyśmy tacy sami to nudne byłoby nasze życie. Jednakże bycie sobą to ogromny koszt i odwaga szczególnie we wspólnocie. Często chcemy zmieniać innych, aby byli na nas obraz i podobieństwo – wchodzimy w rolę Boga. Wspólnota jest prawdziwa, gdy jej członkowie nie obawiają się być sobą. Najlepsze relacje we wspólnocie są wtedy, kiedy jej członkowie stają się zdolni do miłości nie ze względu na zalety jakie posiadają, lecz ze względu na swoje wady, to znaczy, kiedy potrafią wejść w prawdziwą relację z drugą osobą, kiedy są zdolni do serdeczności wobec osób, których nie rozumieją i potrafią uszanować ich odmienność. Tutaj też we wspólnocie objawia się prawda o nas samych, ujawniają się nasze słabości. Od naszej dojrzałości zależy, czy uczucia, którymi są sympatie lub antypatie wezmą górę nad miłością chrześcijańską. Jeśli przeważą uczucia, utworzą się grupki wzajemnej adoracji a część osób zostanie na obrzeżach życia wspólnotowego. Wszelkie podziały rozpoczynają się od zapomnienia, że jedynym centrum życia wspólnoty chrześcijańskiej jest Jezus Chrystus. Wspólnota, w której nie ma szczerości i głębokiej bliskości, w której nie ma autentycznej przyjaźni pozostaje martwą wspólnotą i jest to początek jej rozpadu. /List do Kolosan3, 12-16/
Jedność jest najważniejszym czynnikiem we wspólnocie. W j. angielskim samo słowo ,,wspólnota” może być dokładnie przetłumaczone jako ,,jedność, związek w czymś”. Jeśli wspólnota nie trwa w jedności, to jest to strata czasu. Tam, gdzie są podziały, gdzie jest zazdrość, gdzie jest krytyka – Bóg przestaje odpowiadać na modlitwę. Jezus powiedział, że jeśli idziesz, aby składać swoje modlitwy na ołtarzu, to najpierw sprawdź, czy jesteś pogodzony z bratem. Możemy spędzić kilka godzin na modlitwie, robić wspólne czuwanie, ale Bóg nie będzie odpowiadał na nasze modlitwy jeżeli będzie rozłam we wspólnocie. Nawet jeżeli dwie osoby we wspólnocie są skłócone ze sobą, to modlitwy nie będą miały odpowiedzi. Nie ma wtedy możliwości dawania świadectwa i ewangelizowania innych. Ale kiedy wspólnota jest prawdziwie zjednoczona, kiedy jest w niej miłość i troska o siebie nawzajem, to jest w niej moc. Zły duch wie o tym i dlatego próbuje powodować podziały, spowodować brak jedności, szczególnie wtedy, kiedy chcemy coś wyjątkowego uczynić dla Boga, pojawiają się sprzeczki i wiele rzeczy zaczyna nas denerwować. Zaczyna nas drażnić czyjaś obecność i zachowanie. Gdy wspólnota jest prawdziwie zjednoczona w miłości i trosce, kiedy naprawdę jesteśmy braćmi i siostrami – jest w niej Bóg. Św. Jan mówi ,,Tam, gdzie jest miłość, tam jest Bóg”. I tam, gdzie jest pełne mocy uwielbienie Boga we wspólnocie,  tam też są przyciągani ludzie, chcą się w niej znaleźć, tam ludzie otrzymują uzdrowienie, dzieją się cuda. Jeżeli rzeczywiście żyjemy życiem miłości i jedność jest między nami, to Bóg będzie obecny między nami. Po pierwsze musimy mieć tę jedność sami w sobie; są takie wewnętrzne walki, które mają miejsce w nas samych, w naszym umyśle. Nawet św. Paweł odczuwał taką walkę i powiedział ,,Czynię to, czego nie chcę, a nie to, co powinienem”. I czasami zdarza się to także nam. Doświadczamy duchowej walki – ta walka toczy się wewnątrz nas. A więc po pierwsze: potrzebujemy jedności wewnątrz samego siebie. Musimy starać się o jedność i harmonię w naszych wszystkich relacjach wewnątrz wspólnoty i na zewnątrz. Większość ludzi pragnie relacji pełnych miłości i troski. Zastanówmy się, czy my troszczymy się o innych ludzi? Czy jesteśmy cierpliwi? Czy umiemy przebaczać? Przebaczać tym, którzy nam źle czynią. Kiedy umrzemy będziemy sądzeni z miłości. I nasza chwała i nasze piękno będzie uzależnione od tego na ile kochaliśmy. Musimy więc być pełni miłości, troski i przebaczenia w ramach naszej wspólnoty i poza nią. A jeśli ktoś bardzo cię skrzywdzi, to uśmiechaj się i oddawaj chwałę Bogu. W jednej z wizji, Maryi zadano pytanie: dlaczego jesteś taka piękna? A Ona odpowiedziała: ponieważ bardzo umiłowałam. Więc jeśli chcesz być piękny na wieczność, bardziej kochaj tych, którzy cię niezbyt kochają. Bądź jak chleb- dziel się z drugim człowiekiem miłością, swoim czasem, miłym gestem, uśmiechem. To, co jest cudowne we wspólnocie – to fakt, że w ramach wspólnoty dzielimy się łaskami duchowymi. Nawet jeśli jedna czy dwie osoby ze wspólnoty mają cele misyjne, robią coś na zewnątrz wspólnoty, to błogosławieństwo spływa na całą wspólnotę. Czym służysz swojej wspólnocie?
Wspólnota jest miejscem przekazywania darów: stale biorę i stale daję. To są zasady wzajemnej miłości. Nie ma możliwości, aby to policzyć czy porównać, dlatego wspólnota może być miejscem, w którym prześcigamy się w hojności – bez porównywania, każdy na swój niepowtarzalny sposób – zgodny z obdarowaniem. Punktem zwrotnym jest zrozumienie, ze dawanie jest niespotykaną przygodą, możliwością służenia samemu Bogu. Bycie w jakikolwiek sposób odpowiedzialnym za innych – we wspólnocie chrześcijańskiej – oznacza modlitwę i służbę. To oddanie siebie dla innych, rezygnacja z wolnego czasu, odpoczynku, mojego osobistego rozwoju. Służenie innym wiąże się zawsze z ogromnym obdarowaniem przez Pana. Braci i siostro nie staraj się zrozumieć dlaczego jesteś w tej  wspólnocie. Zaufaj Panu, bo to dzięki Jego łasce tu jesteś. To w jaki sposób służysz wspólnocie to Jego plan na twoje życie.
/Mądrość Syracha 2, 1-6/  Dziecko, jeśli masz zamiar służyć Panu, przygotuj swą duszę na doświadczenia. Zachowaj spokój serca i bądź cierpliwy, a nie trać równowagi w czasie utrapienia. Przylgnij do Niego i nie odstępuj, abyś był wywyższony w twoim dniu ostatnim. Przyjmij wszystko, co przyjdzie na ciebie, a w zmiennych losach poniżenia bądź wytrzymały! Bo w ogniu próbuje się złoto, a ludzi miłych Bogu – w piecu poniżenia. Bądź Mu wierny, a On zajmie się tobą, prostuj swe drogi, Jemu zaufaj!

KONFERENCJE 2016 ROK

Konferencja wygłoszona w dniu 12.05.2016r.

RELACJA Z DUCHEM ŚWIĘTYM

Duch Święty jest mocą działającego w nas Boga, działa w sercu człowieka, by odmienić to serce. Kiedy Duch Święty przychodzi i bierze w posiadanie serce człowieka, wtedy dokonuje się prawdziwa przemiana. Duch sprawia, że stajesz się nowym człowiekiem, zostajesz zapalony ogniem miłości do Jezusa. On przenika twoje serce, zabiera brak wrażliwości i daje poznać, jaki jest Bóg i napełnia cię miłością do Niego. Nowe Prawo, jakie zostaje wszczepione w twoje serce przez Ducha Świętego, to Prawo Miłości, napisane „nie na kamiennych tablicach, lecz na żywych tablicach serc”. Miłość, która zostaje wlana w nasze serca, to miłość jaką kocha nas Bóg i przez którą my kochamy Boga i bliźniego. Życie pod kierownictwem Ducha Świętego przypomina zakochanego, gdy robimy wszystko z miłości, przez nią kierowani i przemieniani. Przez Niego jesteśmy także uczeni wierności. „Ducha mojego chcę tchnąć w was i sprawić, byście żyli według mych nakazów i przestrzegali przykazań, i według nich postępowali” (Ez 36, 27). To On sprawia, że jesteśmy zdolni żyć zachowując Jego naukę. Miłość, która zamieszkała w nas przez Ducha, przynagla nas do tego, aby być wiernym Jezusowi. Jednocześnie Duch Święty uzdalnia nas do wypełniania przykazania miłości i życia Ewangelią, aby w każdym z nas mógł żyć, kochać i służyć. To on czyni nas zdolnymi do życia życiem wiary, według woli Bożej.
Życie stworzeń, również twoje, jest zależne od oddechu-tchnienia-Ducha Boga, który nie tylko stwarza, ale także zachowuje i stale odnawia oblicze ziemi. Jak nie jesteś w stanie żyć bez oddychania, tak nie jesteś w stanie żyć bez tchnienia Ducha Świętego. Jezus począł się z Ducha (Łk 1,35). Jako człowiek, swój początek zawdzięcza stwórczej mocy tchnienia Bożego. Duch Boży namaścił Jezusa, uczynił Go Chrystusem, (tzn. Pomazańcem). W Jego mocy Chrystus dokonuje swych dzieł, to Duch Święty, Pan i Ożywiciel, wzbudza Go z martwych. Skoro zatem Syn Boży jest poddany Duchowi, to i ty żyj Jemu poddany. Bez pomocy Ducha Świętego nie jesteś w stanie nawet powiedzieć: „Jezus jest Panem”. I jeśli oczekujesz zmartwychwstania, to również stanie się to mocą mieszkającego w tobie Ducha. Zachwyć się Duchem Świętym i pragnij Go, jak oblubienica Oblubieńca, jak łania źródła wód, jak strażnicy poranka. Nie da się określić, jak przychodzi Duch Boży w modlitwie do człowieka. W Piśmie świętym odkrywamy, że Jego przychodzeniu towarzyszą czasem uniesienia prorockie, czasem modlitwa w językach, czasem wielka radość, czasem łagodny pokój serca, niekiedy zaś Duch Święty sprawia, że ludzie padają na ziemię przed Bożym majestatem. Podobnie i w modlitwie, Duch Święty może objawić się w ten sam sposób, a czasem można Go przyjąć zwyczajnie, wiarą, w ciszy i pokoju. Duch jest jak wiatr, którego szum słyszysz, ale nie wiesz skąd przychodzi i dokąd podąża. Nie jesteś w stanie „zmierzyć” skuteczności przychodzenia Ducha Świętego uczuciami i znakami zewnętrznymi. Możesz tylko mniej lub bardziej gorliwie się modlić, mniej lub bardziej wyczekiwać Jego przyjścia. Możesz również mniej lub bardziej zamknąć serce na Niego. Duch Pocieszyciel przychodzi do ciebie również wtedy, gdy nie odczuwasz nic. Twoje uczucia na modlitwie nie są miernikiem Ducha Świętego. Nie szukaj siebie w Jego przychodzeniu. Ucz się modlić do Ducha Świętego i wzywać Jego obecności. Stale Mu powtarzaj, że Go potrzebujesz. On jest Osobą, co oznacza dla ciebie wezwanie do osobistej relacji z Nim. Duch Święty działa jako Osoba, która wchodzi w dialog z tobą. Mów do Niego, słuchaj Jego natchnień, bądź wrażliwy na Jego poruszenia. Pozwól się porwać Jego łasce, tchnieniu i mocy. Poddanie się tchnieniu i mocy Ducha Świętego oznacza również, że rozpoczniesz w sobie wewnętrzną walkę.
Oto, czego uczę: postępujcie według ducha, a nie spełniajcie pożądania ciała. Ciało bowiem do czego innego dąży niż duch, a duch do czego innego niż ciało, i stąd nie ma między nimi zgody, tak że nie czynicie tego, co chcecie. Jeśli jednak pozwolicie się prowadzić duchowi, nie znajdziecie się w niewoli Prawa (Ga 5,16-18).
Duch Święty przekonuje świat o grzechu, również o grzechu w tobie. Pozwól Mu poprowadzić siebie drogą prawdy. W twoim wnętrzu odczuwasz dwa rodzaje pragnień: duchowe i cielesne. Te drugie są fałszywymi pragnieniami, czyli pożądaniami. Bez wrażliwości na Ducha Prawdy jedne i drugie odczuwasz tak samo, albo co gorsza, pożądania biorą górę i wydają się na tyle silne, że musisz im ulegać. Później zaczynasz je lubić tak, że stają się one częścią twojej natury, że nie dostrzegasz już pragnień duchowych. Święty Paweł wylicza pożądania ciała. Przejawiają się one czasem w konkretnych czynach, a czasem pozostają ukryte głęboko w sercu. Na pewno nie są to wszystkie, ale te, które św. Paweł wymienił, pozwalają rozpoznawać inne. Są nimi:
Bałwochwalstwo, brak litości, chciwość, cudzołóstwo, czary, gniew, hardość, homoseksualizm, hulanki, kłótnie, kochanie przyjemności bardziej niż Boga, kradzież, miłość pieniędzy, nieczystość, niegodziwość, nienawiść, nieopanowanie, niepohamowanie, niepokoje, nieposłuszeństwo rodzicom, nieprzychylność, nieprzyjaźń, nierząd, niewdzięczność, niewłaściwa pogoń za zaszczytami, niezgoda, obmowa, oburzenie, oszczerstwo, pijaństwo, podjudzanie, porywczość, próżność, przewrotność, pycha, rozdrażnienie, rozpusta, samolubstwo, spory, szkalowanie, twardość serca względem innych, wściekłość, wulgarność, wzburzenie, zachłanność, zawiść, zazdrość, zdrada, zdzierstwo, znieważanie, zuchwałość (Ga 5,16-21; 1Kor 5,8-11; 6,9-10; Rz 1,26-31; 13,13; 2 Kor 12,20; 2Tm 3,2-5; Ef 5,3-5)
Jeśli te wyliczone uczynki popełniasz, to jest to przejaw, że wewnętrznie opierasz się głosowi Ducha Bożego. Szatan, znając ciebie doskonale, wykorzystuje te pożądania, którym ulegasz, aby cię kusić. Natomiast twoja uległość Duchowi Świętemu wcześniej czy później zaowocuje. Owocami Ducha są:
Miłość, radość, pokój, wielkoduszność (cierpliwość), łagodność (uprzejmość), dobroć, wiara, delikatność, wstrzemięźliwość (opanowanie), sprawiedliwość, pobożność, wytrwałość, gorliwość, poznanie (Ga 5,22n; 1Tm 6,11; 2P 1,5-7)
Tak przejawia się twoje posłuszeństwo Duchowi, który nieustannie cię pobudza do dobra. W codziennym rachunku sumienia naucz się rozpoznawać w sobie swoje pożądliwości i pragnienia ducha. Proś Ducha Świętego o światło, byś mógł je rozpoznać i nie mylić jednego z drugim. Im głębszy twój wewnętrzny rozwój, tym łatwiej rozpoznasz głos ciała i głos ducha. Duch Ojca i Syna nigdy nie łamie twojej wolności. Dlatego On nauczy cię rozpoznawać w tobie ten głos, będzie stale pobudzał twoje sumienie, będzie dawał ci wewnętrzne poruszenia i ostrzeżenia. Jednak to ty sam odpowiadasz na ten głos. Ty sam dokonujesz wyboru. Dlatego możesz się przeciwstawić Duchowi idąc za głosem własnych pożądliwości lub wprost za głosem szatana. Im bardziej – podobnie jak święty Paweł (Rz 7,14-25) – dostrzegasz swoją nędzę i niemoc w tej walce, tym gorliwiej proś w modlitwie o łaskę. Duch Święty, aby nie przeciwstawiać się twojej wolności, musi „wiedzieć”, że ty chcesz, by On sam przemieniał twoje serce. Najpełniej otrzymujesz ten dar w sakramencie pojednania. On, mocą ofiary Jezusa na krzyżu, zstępuje w tym sakramencie na ciebie i oczyszcza twoje serce. I tak dzieje się zawsze, zgodnie z otwartością twojego serca. Uleganie Duchowi winno stać się w tobie cnotą, tzn. sprawnością, stałością. Nie masz od czasu do czasu, przy sprzyjających okolicznościach być łagodny, cierpliwy, opanowany, lecz zawsze. Wady zaś, które posiadasz i stale im ulegasz, wskazują na pożądliwości, które stały się częścią twojej natury. W nich stale sprzeciwiasz się Duchowi Świętemu. Dlatego nie zniechęcaj się w zmaganiach wewnętrznych. Ucz się coraz większego zaufania Duchowi. On cię wyprowadzi. Tylko przestań narzekać, koncentrować się na sobie, narzekać, że nie potrafisz, obrażać się na Pana Boga. Ucz się wytrwale iść za głosem Ducha. Odkryj i przyjmij dary-łaski-charyzmaty, jakimi Duch cię obdarza. On nieustannie buduje swój Kościół, jest źródłem jego życia. Najdoskonalszym działaniem Ducha w tobie jest miłość, która przejawia się wobec innych wielkodusznością, łagodnością; nie jest zazdrosna, chełpliwa, pyszna, bezwstydna, gniewna, nie szuka swego, nie pamięta złego, nie raduje się z powodu niesprawiedliwości, współraduje się z prawdą, wszystko wytrzymuje, wszystkiemu wierzy, w stosunku do wszystkiego ma nadzieję, jest wytrwała i nigdy nie ustaje. Jest czymś, co weźmiesz ze sobą do nieba (1Kor 13,10-13). Jest ona rozlana w sercu twoim przez Ducha Świętego. Ta miłość jest nie tylko dla twojego dobrego samopoczucia, ale dla jedności z siostrami i braćmi. A zatem zachęcam was ja, więzień w Panu, abyście postępowali w sposób godny powołania, jakim zostaliście wezwani, z całą pokorą i cichością, z cierpliwością, znosząc siebie nawzajem w miłości. Usiłujcie zachować jedność Ducha dzięki więzi, jaką jest pokój (Ef 4,1-3). Duch Święty obdarowuje cię łaskami, zwanymi charyzmatami. Otrzymujesz je całkowicie za darmo, nie zależą one od twoich wysiłków, świętości czy pobożności. Otrzymujesz je po to, byś służył nimi innym w Kościele, we wspólnocie. Módl się, abyś umiał rozpoznać zwyczajne charyzmaty i talenty jakie otrzymałeś dla codziennego budowania Kościoła-wspólnoty. Często jedne od drugich trudno odróżnić. Jedne i drugie posiadasz, byś nimi służył, jedne i drugie podtrzymuje Duch Święty. Rozpoznaj je w sobie. Niekoniecznie musisz je umieć rozróżnić. Nie będziesz sądzony z umiejętności nazwania ich, ale z ich wykorzystania, ze służby innym. Nie porównuj się z innymi. Duch rozdziela każdemu jak chce. Nie ma darów, talentów lepszych lub gorszych. Przyjmij z wdzięcznością charyzmaty nadzwyczajne: mądrości słowa, poznania, uzdrawiania, czynienia cudów, proroctwa, rozpoznawania duchów, języków, tłumaczenia języków. Największym „wrogiem” charyzmatów jest pycha. Charyzmat jest łaską darmo daną, jeśli więc wydaje ci się, że w jakikolwiek sposób zasłużyłeś na niego, albo że inni powinni podziwiać cię za jego posiadanie, wówczas sprzeniewierzasz się Duchowi Świętemu. Tylko pokora jest żyzną glebą, na której Dawca może siać swoje dary. Módl się w Duchu Świętym. W modlitwie ucz się wsłuchiwać, jednoczyć się z głosem Ducha Świętego w tobie. On nieustannie przekonuje twoje serce o godności dziecka Bożego, jaką otrzymałeś od Ojca. W zjednoczeniu z Duchem Świętym możesz wołać „Abba” do Boga, modląc się w radosnym uwielbieniu. W Duchu Ojca i Syna najpełniej możesz przeżywać Ojcostwo Boga i braterstwo z Chrystusem. Albowiem wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi. Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: Abba, Ojcze! Sam Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi. Duch Ożywiciel jest Nauczycielem i Towarzyszem modlitwy. Wsłuchuj się w niego. Podobnie także Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, wie, że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą. Przy każdej sposobności módlcie się w Duchu. Duch został posłany do naszych serc i jest tak subtelny, przenikliwy i nieskalany, iż trudno ci będzie odróżnić Jego działanie od twoich własnych spontanicznych poruszeń. On jest w tobie, a zarazem w niczym nie narusza twojej wolności. Dlatego modlitwa musi się stawać coraz bardziej oczyszczona z twoich własnych pragnień. Im pełniej będziesz zjednoczony z wolą Boga, tym mocniej będziesz modlił się w Duchu. Przejawem modlitwy w Duchu może być modlitwa w językach . Jest ona szczególnie pomocna w uwielbieniu, kiedy żadne ze słów nie oddają pełni chwały Bożej. Każde wypowiedziane słowo w uwielbieniu wydaje się zbyt małe i pospolite. Uwielbiaj wtedy „bez słów”, razem z Duchem Świętym, który „przyczynia się za nami”. Duch Święty jest dany i jest On z tobą, jeśli chcesz żeby był i wiesz, że możesz Go mieć, nie dzięki swoim zasługom ale dzięki łasce. Od ciebie zależy czy będziesz budował z Nim relacje, czy nie.

 

duchu_swiety_mini

 

Konferencja wygłoszona w dniu 14.04.2016r.
Reakcja Boga na grzech – protoewangelia  Zaistnienie zła w świecie wiąże się z grzechem ludzi pierwszych, o którym mówi Księga Rodzaju. Co działo się z człowiekiem po grzechu, ukazuje trzeci rozdział Księgi Rodzaju (3,7-13).
I. Sytuacja człowieka po grzechu
Można zapytać: Dlaczego Pan Bóg nie przeszkodził człowiekowi w grzechu? Nie uczynił tego, gdyż stworzył człowieka wolnym, na swój obraz i podobieństwo. Dając mu przykazanie, by nie sięgał po poznanie dobra i zła, chciał, aby człowiek był blisko Niego i żył Jego poznaniem. Nie przeszkodził jednak człowiekowi w zerwaniu więzi ze sobą, gdyż tak go ukochał, że nawet gdy człowiek zgrzeszył, Bóg był gotów go odkupić. Bóg tak czyni, gdyż może wziąć na siebie skutki zła, które zostało spowodowane przez nadużycie wolności przez człowieka i było wynikiem nadużycia przez niego dobroci Boga. Pan Bóg mógł dać taką wolność człowiekowi, ponieważ jest Bogiem. I dlatego wiedział, że jeśli nawet człowiek za namową szatana zgrzeszy i obróci się przeciwko Panu Bogu, to On i tak będzie miał nad tym kontrolę dlatego, że jest Bogiem. Pan Bóg jest Bogiem w sensie absolutnym, i dał człowiekowi wolność prawdziwą. Bóg zaryzykował, bo wiedział, że nawet jeśli człowiek odejdzie i będzie Go krzyżował w Jezusie Chrystusie, to On-Bóg potrafi kochać przeciwko samemu sobie. Czy ktoś z nas, ludzi, jest w stanie pojąć sam z siebie taką miłość, taką relację do drugiego? Nie. Sami z siebie, póki negujemy w sobie obraz Boga nie jesteśmy zdolni tego pojąć, bo to jest przeciwko nam. Bóg pozwolił, by ludzkość doszła do punktu kulminacyjnego, do ukrzyżowania Boga, Jezusa Chrystusa. Wówczas człowiek mógł zobaczyć do czego zdolny jest Bóg, że daje On Ducha Świętego na przebaczenie. Wolność, którą dał Bóg jest nieograniczona. Jest ograniczona tylko jednym – odniesieniem do Boga. Człowiek, który stanął przeciwko Bogu, ma zawsze szansę nawrócenia.
Otwarcie oczu  – Otworzyły im się obojgu oczy i poznali, że są nadzy (Rdz 3,7). Istota grzechu – który zaistniał wskutek uległości wobec kuszenia złego ducha – tkwi w tym, że człowiek, będący obrazem Boga, chciał stać się całkowicie niezależnym od Niego istnieć poza Nim; chciał być jak Bóg, ale bez związku z Bogiem. Po grzechu i w konsekwencji grzechu człowiekowi otworzyły się oczy, odkrył własną nagość, zobaczył, że jest pozbawiony tego, co dotychczas posiadał jako coś indywidualnego a mianowicie bycia jedynym stworzeniem na obraz Boży. W konsekwencji grzechu człowiek nie mógł już realizować i aktualizować w sobie obrazu Bożego, to znaczy zdolności przekraczania siebie i wychodzenia ku drugiemu, umiejętności odpowiadania i komunikowania się z nim, tworzenia jedności i komunii, na podobieństwo Trójcy Świętej.
Odkrycie własnej nagości – Tekst biblijny wyraża sytuację i zachowanie człowieka po grzechu za pomocą pewnych obrazów: poznali, że są nadzy; spletli więc gałązki figowe i zrobili sobie przepaski (Rdz 3,7). Nagość, która przed grzechem była znakiem ufności i bezwarunkowego oddania się drugiemu człowiekowi, zaczęła stanowić problem. Człowiek zaczyna przeżywać lęk przed drugim, ponieważ stracił pewność, poczucie bezpieczeństwa, gwarancję swojego życia, która była mu zapewniana przez Boga. Adam i Ewa w raju przed grzechem tworzyli jedność. Ta jedność wynikała ze świadomości, że są stworzeniami zależnymi od Boga. Dlatego mogli się komunikować dawać siebie drugiemu, być dla drugiego. Po grzechu to się zmieniło z ich strony. W momencie, kiedy przestali rozumieć siebie jako stworzenie zależne od Boga i utrzymywane przez Niego, Adam zaczął patrzeć na Ewę jak na kogoś obcego (innego), a nawet pod pewnym względem jak na nieprzyjaciela; i podobnie Ewa zaczęła patrzeć na Adama. Ostatecznie zaistniało między nimi rozdzielenie dlatego, że powstało rozdzielenie między nimi a Bogiem. Po grzechu człowieka szatan mówi w jego sercu: broń twojego życia, broń, jak możesz, bo nikt ci go nie da. Doprowadziwszy do grzechu szatan pognębia człowieka, trzymając go w skutkach grzechu: odwróciłeś się od Boga, dlatego On cię już nie może kochać. Otworzyły im się oczy i poznali, że są nadzy, to znaczy wydani na działanie kogoś innego. Jednocześnie muszący siebie bronić. Uczynili więc sobie przepaski. Nie chodzi tu o to, aby zakryć sobie pewną część ciała. Chodzi o to, że człowiek od człowieka zaczyna się odgradzać, oddzielać, nie jest w stanie być w jedności. Każdy widział drugiego żyjącego obok jako swoistego konkurenta czy nieprzyjaciela.
II. Bóg szuka człowieka
Gdy nastąpiło zerwanie relacji z Bogiem, człowiek przeżył lęk o siebie, przestraszył się i ukrył . Dlatego Bóg szuka Adama: Gdzie jesteś? On odpowiedział: Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się. Rzekł Bóg: Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść? Mężczyzna odpowiedział: Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem Wtedy Bóg rzekł do niewiasty: Dlaczego to uczyniłaś? Niewiasta odpowiedziała: Wąż mnie zwiódł i zjadłam (Rdz 3,9-12) Ewa dała się zwieść, zjadła owoc i dała swemu mężowi. Robili to samo, ale już nie byli w komunii. Konsumpcja życia, pragnienie, by nasycić się samemu, każdy dla siebie – są skutkami grzechu. Każdy chce się obsłużyć, czy być obsłużonym, a nie potrafi być dla. Grzech zburzył w człowieku właściwy obraz Boga. Bóg nie jest już pojmowany jako ten, który daje życie, chociaż On się nie zmienił. Jeśli nie wierzę, że Bóg daje mi życie, to muszę szukać go sam.
Niewłaściwy obraz Boga – Często myślimy, że obrażamy Boga swoimi grzechami. Ale kim my jesteśmy, żebyśmy mogli to zrobić? Nie mamy mocy zdenerwować Boga. Żeby tak się stało musielibyśmy być mocniejsi od niego. „Obrażamy” Go wtedy, kiedy Jego obraz w nas zostaje zniszczony. Grzech nie szkodzi Bogu, lecz człowiekowi. Tę szkodę wziął na siebie Jezus Chrystus, który musiał stać się człowiekiem, żyć miedzy grzesznikami i pozwolić się potraktować jak grzesznik W byciu Jezusa na ziemi i Jego ukrzyżowaniu chodzi o to, by zabrać z natury ludzkiej brak odniesienia do Boga. Dlatego Jezus na krzyżu wyraża pustkę życia ludzkiego. Mówi: „Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?” (Mt 27,46). I chociaż umiera na krzyżu i zostaje złożony do grobu, to w tych wydarzeniach nie został opuszczony. W ten sposób Bóg na nowo w Chrystusie dał człowiekowi swój obraz, nie zniekształcony. Jezus na krzyżu jest prawdziwym obrazem Boga niewidzialnego.
Zrzucanie winy –  Rozmowa Adama i Ewy z Bogiem, w której próbują oni zrzucić z siebie odpowiedzialność za dokonany czyn i obarczają winą drugiego, odzwierciedla bardzo trudną prawdę, która jest charakterystyczna dla naszej rzeczywistości: człowiek w momencie krytycznym ucieka od odpowiedzialności za swoje czyny, albo co najwyżej z wielkim trudem bierze odpowiedzialność na siebie. To nie ja, to moja żona; to nie ja, to mój mąż; to nie ja, to ktoś inny. Zazwyczaj spychamy zło na kogoś słabszego. Nikt z nas nie chce przyjmować na siebie zła, które dotyka jego osobiście czy kogoś innego. Czy Adam był w stanie przyjąć konsekwencje swojego grzechu? Gdyby był w stanie, to znaczy gdyby potrafił kochać, to powiedziałby: „Tak, to ja uczyniłem”. Wziąłby winę na siebie i byłby gotów umrzeć. To później uczynił Chrystus. On, nowy Adam, umarł za grzeszną Ewę (ludzkość). Umierając za nią na krzyżu uczynił ją swoją oblubienicą. Ciąg spychania winy na drugiego, słabszego musiał zostać przerwany. Stało się to przez Jezusa Chrystusa. On stał się słabym i pozwolił przybić się do krzyża. Tak grzech spychany na innych, w konsekwencji spadł na Jezusa Chrystusa. Pan Jezus stanął ostatni w tej kolejce i już nie zrzucił dalej winy, jaką przygotowali Mu winni. I w ten sposób przerwał ten ciąg lęku, ciąg nienawiści.
III. Protoewangelia
Pan Bóg wobec zaistniałej wskutek grzechu sytuacji, pozostaje suwerennym Panem i Bogiem. Widać to w reakcji Boga bezpośrednio po grzechu człowieka. Wtedy Pan rzekł do węża: Ponieważ to uczyniłeś, bądź przeklęty (…) wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, między potomstwo twoje a potomstwo jej, ono zmiażdży ci głowę ( Rdz 3,14-15).
Bóg nie może potwierdzić fałszywego sposobu egzystencji – Grzech ma swoje konsekwencje. Pan Bóg nie może usunąć zła będącego skutkiem grzechu. Pan Bóg nie może nawet chcieć tego zmienić bowiem pozostaje wierny sobie i okazuje wierność człowiekowi. Nie może zaprzeć się samego siebie w swojej wierności. Pan Bóg nie może chcieć tego zmienić, ale może i chce w to się zaangażować, wejść w to aż do wcielenia się w rzeczywistość człowieka. Dlatego, pozostając wiernym wobec człowieka, wchodzi w jego sytuację, sam stając się człowiekiem podległym cierpieniu i śmierci. Bóg, nie mogąc zaprzeć się samego siebie, a chcąc pozostać wierny swemu stworzeniu, nie neguje relacji między sobą a stworzeniem i nie pozostaje w stosunku do człowieka jakby z zewnątrz, nawet wtedy, gdy człowiek się odwrócił od Niego. Wchodzi w tę zwichniętą przez grzech sytuację człowieka, który stracił właściwą koncepcję swojej egzystencji.
Przeklęcie mentalności złego ducha – W opowiadaniu biblijnym, które przedstawia reakcję Boga w stosunku do szatana, możemy wyróżnić trzy elementy, trzy rodzaje działania Boga: 1) bądź przeklęty – przeklęcie szatana; 2) kładę nieprzyjaźń – zapowiedź napięcia, zmagania; 3) ono (potomstwo Niewiasty) zetrze ci głowę – zapowiedź zwycięstwa nad głową (logiką) szatana. W odniesieniu do szatana Bóg ujmuje skutki jego działania w formie przekleństwa. „Bądź przeklęty” powiedziane wężowi jest dla człowieka dobrą nowiną. Bóg pokazuje, że sposób myślenia przyniesiony przez szatana – życie na własną rękę – jest przeklęty. Kiedy odkrywasz, że pewne formy twojego myślenia są przeklęte, że przeklęty, kto ufa samemu sobie, będziesz ostrożny. Często nie wiemy, co w naszym życiu jest przeklęte, dlatego gubimy się. Nie chcemy tracić życia. Wydaje się, że pewne sytuacje są błogosławieństwem i potrzebujemy, by ktoś nam mówił, że to jest przekleństwo. Bóg daje światło, by chrześcijanin widział, co jest przekleństwem. Czasem bagatelizujemy grzech ale on jednak zaistniał i spowodował przekleństwo. Jeśli tej prawdy nie przyjmujemy, nie ma mowy o historii zbawienia. Jeśli uwierzymy, że damy sobie radę sami, negujemy prawdę o grzechu i o zbawieniu – Pan Jezus nie musiałby przychodzić na ziemię. On jednak przyszedł właśnie po to, żeby stać się przekleństwem Bóg uczynił Go grzechem, został powieszony na krzyżu, a przeklęty każdy, którego powieszono na drzewie… (Ga 3,14). To jest pierwszy aspekt prawdy o zbawieniu. Jeśli w to nie uwierzymy, na nic nasze rozważanie na temat historii zbawienia. Konieczne jest odkrycie i uświadomienie sobie prawdy o tym twardym aspekcie przekleństwa mentalności pochodzącej od złego, wobec której stanął Jezus Chrystus. Pan Bóg przeklina mentalność inną niż Jego, bo nie może być innej mentalności pozytywnej poza Bogiem, żeby pomóc ludziom, którzy zostali oszukani, myśleli, że da się zrobić coś obok Pana Boga. Przeklęty człowiek, który ufa samemu sobie (zob. Jr 11,3; 17,5; Ps 49,14n;). Chrześcijanin zaczyna rozumieć, że każde działanie w oparciu tylko o swoje poznanie i tylko na własną rękę, poza Bożym zamysłem, poza Jego przykazaniami, jest przeklęte. To jest początek Ewangelii. My tego nie bierzemy na serio i chętnie usuwamy ze swojej świadomości. Trudno jest nam uznać, że coś w naszym życiu może podlegać przekleństwu i że to potrzebuje uzdrowienia.
Wprowadzam nieprzyjaźń” – Kiedy człowiek zgrzeszył Bóg zareagował na to nie tylko karą ale przede wszystkim obietnicą. Obietnicą zwycięstwa nad grzechem, zwycięstwa, którego dokona sam Bóg. Widać to w słowach skierowanych do szatana: Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę (Rdz 3,15). To wprowadzenie nieprzyjaźni jest dla obrony człowieka przed wpływem szatana. Stanowi ono wyrwanie człowieka spod władzy szatana. Jak bardzo jest to odmienne od naszego sposobu myślenia! Kiedy ktoś zawini przeciw nam, koncentrujemy się na ukaraniu go, na zemście, na pokazaniu, że to my mamy rację. Tymczasem Pan Bóg, kiedy człowiek zgrzeszył, daje mu obietnicę. W teologii nazywa się to protoewangelią, czyli tym, co leży u podstaw Ewangelii, co ją poprzedza, co stanowi jej zalążek i pierwsze objawienie. Protoewangelia objawia i ukazuje podstawę działania Boga w stosunku do człowieka. Ta protoewangelia zawiera w sobie obietnicę, że Bóg kładzie nieprzyjaźń między węża – złego ducha, kusiciela – a Niewiastę oraz między potomstwo Jej i potomstwo węża – złego ducha. W protoewangelii jest też zapowiedź walki, napięcia, starć i czyhania węża przeciwko Niewieście i Jej Potomstwu1 oraz ostatecznego zwycięstwa Potomka Niewiasty, który zetrze głowę węża – to znaczy: zetrze w człowieku tę skrzywioną, zwichniętą mentalność, jaka powstała w nim na skutek zwiedzenia go przez kusiciela i jaka ujawniła się w grzechu i przyniosła śmierć (por. Jk 1,15). Kiedy patrzymy na Jezusa Chrystusa widzimy, że Bóg nas kocha zawsze, nie tylko wtedy, gdy jesteśmy dobrzy, gdy wszystko się układa. Chrześcijanie to ci, którzy wierzą, że Bóg, który nie opuścił Jezusa na krzyżu, nie opuści również nas. Dlatego chrześcijanin może kochać drugiego, który go przybija do krzyża. Nie będzie cieszył się tym, że jest przybijany do krzyża, będzie się szamotał, ale nie będzie prosił Boga o karę dla nieprzyjaciela, lecz o przebaczenie dla niego i o moc pozostania na krzyżu. Odkupienie polega na tym, że to Bóg przychodzi w Jezusie, by zmienić w nas swój zniekształcony obraz, by naprawić to, co straciliśmy w grzechu. To w człowieku zaistniała zmiana. Bóg jednak nie pozostaje bierny. Reakcją Boga na grzech jest konkretna propozycja leczenia. Jezus przyszedł uporządkować nie świat, ale wnętrze człowieka.
Zapowiedź zwycięstwa: „Ono zetrze twoją głowę” – Zapowiedziane zwycięstwo: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę (Rdz 3,15), dokonało się na krzyżu. Mentalność szatana została na nim pokonana. Szatan zrobiłby dla Jezusa wszystko, żeby tylko zszedł z krzyża. Pierwszym etapem tej walki i zwycięstwa jest kuszenie na pustyni (zob. Mt 4,1-11). Szatan kusił Jezusa: zbaw duszę swoją, po co masz cierpieć głód, spraw, aby te kamienie stały się chlebem, rozwiąż twój problem, zbaw twoje życie; rzuć się w dół – pokaż, kim jesteś, pójdą za tobą, będziesz przywódcą; a wreszcie: oddaj mi pokłon. Jezus nie zgadza się na żadną z tych propozycji. Nie zależało mu na tym, aby siebie zbawić, bo wiedział, że Jego zbawienie jest w tym, co pochodzi od Ojca, nie w Nim. My także możemy zwyciężyć szatana tylko przez krzyż, przez przyjęcie niesprawiedliwości. Szatan będzie nam podsuwał różne formy doskonalenia siebie, żebyśmy tylko nie przyjęli jednej – tej, która prowadzi w dół: umierania, krzyża, upokorzenia. Szatan tego nie znosi. Szatan może pomagać nam się doskonalić, nawet w modlitwie, byleby człowiek nie wszedł w prawdziwą pokorę. Jezus nie zwyciężył szatana przez walkę z nim, tylko przez przyjęcie tego, co Mu zarzucał – niesprawiedliwego oskarżenia – bo wiedział, że Bóg Ojciec Go z tego wyprowadzi. To jest zwycięstwo.
Określenie skutków grzechu w stosunku do człowieka – Przyjmując tę logikę jest się wolnym, nie przez bycie lepszym, ale przez poznanie Tego, który kocha grzeszników. To umożliwia zgodę na bycie traktowanym jak grzesznik, na prześladowanie, na to, że źle o nas mówią. Mamy jednego Obrońcę, który broni przed zejściem z krzyża, na którym jest życie. Nie życie cierpiętnicze, ale życie w prawdzie. Ważne jest, żebyśmy szukali tego w swoim życiu. Pytajmy siebie: Gdzie daję się zwodzić, na czym polega mój grzech? Jak patrzę na siebie po grzechu? Czy boję się i uciekam, czy raczej staję wobec Boga, który mnie leczy, wyprowadza z błędu? Reakcja Boga na grzech człowieka, nie jest potępieniem go lecz wyciągnięciem ku niemu ręki dla jego zbawienia. Tam gdzie wzmógł się grzech, jeszcze bardziej okazała się łaska. Człowiek może przyjąć łaskę i przebaczenie oferowane przez Boga lub odrzucić – w tym objawia się wolność człowieka. Jeśli przyjmie – wchodzi na drogę zbawienia, jeśli nie przyjmie – pozostaje w ciemności.

 

Niepokalana

 

Konferencja wygłoszona w dniu 31.03.2016r.

HESED , REHANIM, HANAN, HAMAL, HUS, ELEEIN, ELEMON, ELEOS, OIKTIRMOS, MISERICORDIA, LITOŚĆ, ZMIŁOWANIE

– to tylko krótki rys historyczny poprzez języki: hebrajski, grecki, łaciński i nasz ojczysty, dotyczące  określenia Miłosierdzia, a właściwie Miłosierdzia Bożego.

948fab51e9

Święty Tomasz z Akwinu określa Miłosierdzie Boże jako odwieczną doskonałość Stworzyciela, Odkupiciela i Uświęciciela w Jego stosunku do ludzi. Poprzez nie Bóg wyprowadza stworzenia z nędzy i uzupełnia ich braki. Podstawą miłosierdzia jest dobroć, bo do jej istoty należy udzielanie się, a więc wszystko, co Bóg stworzył, pochodzi od niej. Bóg stwarzając, nie przysparza sobie pożytku czy chwały, lecz działa pod wpływem samej dobroci. Miłosierdzie zaś polega na tym, że usuwa On ze świata braki. Dlatego dla św. Tomasza z Akwinu miłosierdzie to największy przymiot Boga, ponieważ podnoszenie czy dawanie jest oznaką wielkości.
Miłosierdzie Boże rozumiane w sensie ścisłym, dotyczy nędzy człowieka. Głównym zadaniem miłosierdzia jest chęć przychodzenia z pomocą. Miłosierdzie jest wiec tam, gdzie jest nędza, grzech, słabość. Natomiast w sensie szerszym, miłosierdzie dotyczy także wszelkiego dobra.
Takie ujęcie Miłosierdzia Bożego pokazuje przymiot Boga jako działający jakby w jednym tylko kierunku: miłosierdzie jest udzielaniem się, czyli pochyleniem Tego, kto ma czegoś więcej, ku temu, który posiada mniej lub potrzebuje jakiejś pomocy.
W powyższym świetle Miłosierdzie Boże przedstawia się jako odwieczna i niezmienna doskonałość Boga, przez którą udziela się On stworzeniom, wyprowadzając je z wielorakiej nędzy, spośród której największą jest brak istnienia, będący jednocześnie największym wołaniem do Jego miłości miłosiernej. Dlatego miłosierdzie stanowi fundament każdego dzieła Boga.
Miłosierdzie jest nakazane przez samego Boga i stanowi obowiązek człowieka. Od czynienia miłosierdzia nikt nie może się przed Bogiem wymówić. Święty Jakub stwierdza bardzo wyraźnie, że tego, kto nie czyni miłosierdzia, spotka sąd bez miłosierdzia: ‚Będzie to bowiem sąd nieubłagany dla tego, który nie czynił miłosierdzia: miłosierdzie odnosi triumf nad sądem’ (Jk 2,13). Pełnienie czynów miłosierdzia jest warunkiem dostąpienia miłosierdzia. Tylko ludzie miłosierni doznają  miłosierdzia (por. Mt 5,7). Ten, kto czyni miłosierdzie wobec najbardziej potrzebujących, których Ewangelia nazywa ‚najmniejszymi’ (por Mt 25,40), spłaca dług miłości wobec Boga.
Wzruszenie, w akcie miłosierdzia, powodowane jest nie opowiadaniem o nieszczęściu, lecz spotkaniem oko w oko z doświadczeniem cierpienia. Wynika z tego w sposób oczywisty, że miłosierdzia nie można czynić na odległość, za pośrednictwem innych ludzi, słów czy pieniędzy. Czymś koniecznym w miłosierdziu jest współczucie, współuczestnictwo, współodczuwanie. W Piśmie Świętym znajdujemy wezwanie do naśladowania miłosierdzia Ojca oraz uznania pierwszeństwa miłosierdzia przed ofiarą.
Przez swoje czyny miłosierdzia Jezus Chrystus, Syn Boży, staje się wzorem miłosierdzia. Miłosierny Ojciec objawia się ludziom w czynach swojego Syna i uczy nas, czym jest miłosierdzie. Pokazuje również, jak się je realizuje w życiu i wzywa wszystkich do bycia miłosiernymi. Zatem, miłosierdzie na wzór Boga Ojca, zawiera w sobie istotne elementy: unikanie sądzenia i potępiania bliźniego oraz przebaczenie i wspaniałomyślne dawanie, bez pytania co ja z tego będę mieć (por. Łk 6, 36-38).
Pragnę, ażeby pierwsza niedziela po Wielkanocy była świętem Miłosierdzia (Dz. 299). Pragnę, aby święto Miłosierdzia, było ucieczką i schronieniem dla wszystkich dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników. W dniu tym otwarte są wnętrzności miłosierdzia Mego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła  miłosierdzia  Mojego.  Która dusza  przystąpi  do  spowiedzi i Komunii świętej, dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar. W dniu tym otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną łaski (Dz. 699). 

 

5c762129a8-crop